Case study klienta, któremu nie udało się ocalić firmy.

miniatura blog EB

Czy da się moją firmę uratować? Ile to potrwa? Co musimy zrobić?

To były pytania, które usłyszałam, gdy zgodziłam się na współpracę z moim klientem. Wyznaczyłam zadania na pierwszy tydzień, miesiąc. I przystąpiliśmy do pracy.

 

Na początek krótki opis sytuacji:

Branża: budowlana

Na rynku od 2 lata.

Ilość pracowników: 10 – w tym : 3 osoby w biurze.

Problemy: brak pieniędzy, brak płynności finansowej, pracownicy czekają na wynagrodzenia średnio ok. 3 tygodni właściciel nie wypłaca sobie wynagrodzenia, przedłużające się zlecenia. Dodatkowo spore zlecenia, wysokie kwoty kar w umowach.

Na początek poprosiłam o wyliczenie losowo wybranego zlecenia: sprawdzenie jaka była wycena, czyli założenia, a jak wyszło zlecenie w rzeczywistości. Okazało się, że mój klient wyceniał swoje usługi na podstawie cennika konkurencji, lub średniej z rynku. Dodatkowo zajmował się jedynie jednym zleceniem. Nie zdywersyfikował swoich przychodów, co oznacza, że swoje pieniądze opierał tylko na jednym kliencie. To z kolei tworzyło zagrożenie, że jeżeli zleceniodawcy podwinie się noga, u niego efekty są bardzo groźne. Tzn. jeśli by mu jego zleceniodawca nie zapłacił on nie ma z czego zapłacić swoim pracownikom, dostawcom, nie będzie też miał na koszty biura.

Kolejny element jaki sprawdziłam, to ilość zleceń, które są w przygotowaniu. Okazało się, ze nie ma ich w ogóle, klient działa doraźnie. Po prostu, jest zlecenie – pracuje. Brak zleceń – stoją. To stworzyło swego rodzaju sinusoidę, czyli nie jest to proces ciągły, w miarę linia prosta, lecz skoki. Taki system pozyskiwania klientów jest najgorszym z możliwych. Nic nie można zaplanować, przeliczyć. Nie wiemy czy występuje sezonowość, nikt nie bada rynku. Dlatego wprowadziliśmy natychmiast rejestr ofert z wycenami i dokładnymi wyliczeniami.

Następny element, który sprawdziłam to, jak mój klient zabezpiecza swoje pieniądze. Czyli czy są umowy, na jakich zasadach podpisywane, co zawierają, jakie są płatności. Czy klient pobiera zaliczki, jeśli tak to w jakich wysokościach i na jakich etapach. Okazało się, że klient darzy wielkim zaufaniem swoich zleceniodawców i ufa, że nic po drodze się nie wydarzy. Dlatego płatności są po zakończeniu zadania, co oznacza, że czasami nawet 6 miesięcy jest bez wynagrodzenia.

 

Niestety po pierwszym miesiącu współpracy okazało się, ze największe zlecenie przeciągnie się na kolejne miesiące, a mój klient musi zwolnić połowę zespołu by utrzymać się na powierzchni. Zerwał także współpracę ze mną, by zlikwidować element kosztowy. Co dla mnie jest zrozumiałe. Niestety na niewiele się to zdało. Trzy miesiące później ta firma nie istniała. Zostały tylko długi, które będzie spłacał przez najbliższe lata….

 

To tylko 3 największe bolączki powtarzające się wśród moich klientów. I powiem, że nie ma znaczenia tutaj branża. Każdy niedoświadczony czy łatwowierny przedsiębiorca popełnia takie błędy. Dlatego jeśli zauważysz pierwsze symptomy zacznij działać!

Co to za symptomy, że dzieje się źle? Otóż:

  • Zaczynasz sięgać po oszczędności żeby zapłacić swoje zobowiązania

  • Kolejny etap to zadłużasz się w bankach. Najpierw kredyt w rachunku, potem pożyczki, potem zadłużanie w para bankach

  • Twoja rodzina się sypie, są kłótnie, wyrzuty i ogromny stres dla wszystkich.

Więc jeśli widzisz te symptomy w swoim biznesie, zacznij działać!

Nie jutro, nie za tydzień, NATYCHMIAST!

 

Mojego klienta zgubiły duże zlecenia, brak liczenia wycen, zysków i spore przepływy pieniędzy przez konto. Wielkie sumy robią na nas wrażenie, a to z kolei burzy prawdziwy obraz sytuacji. Wydaje nam się, że skoro przez konto przechodzą dziesiątki tysięcy, czy setki tysięcy to mamy pieniądze. A tak nie jest!

Dlatego jeśli chcesz nauczyć się prowadzić dochodowy biznes, naucz się liczyć!! Zrozumiesz wtedy co liczby mówią do Ciebie, nauczysz się je czytać. Tak, czytać. W liczbach jest magia.

One powiedzą Ci jaka będzie Twoja przyszłość. Stworzą przed Tobą swego rodzaju sygnalizację świetlną. Czerwony – dzieje się źle, natychmiast potrzebujesz coś zmienić, szukasz pomocy. Zielony – super, zarabiasz, pilnujesz zysków i rozwijasz się. Żółty – trzeba popracować, są pieniądze, zarabiasz ale nie ma możliwości rozwoju.

Zbuduj swoją sygnalizację świetlną i zarabiaj! Z tym Cię zostawiam. A jeśli chcesz zwiększyć swoje kompetencje w tym zakresie zapraszam Cię na najblisze bezpłatne szkolenie:

.

Dodaj komentarz